Wciąż trwa akcja oczyszczania Wisły z oleju opałowego, którego nie udało się zatrzymać zaporami. – Odpowiednie służby walczą z czasem i przyrodą, by jak najszybciej usunąć skutki awarii rurociągu – mówi wojewoda Rafał Bruski.
Plamę o długości kilku kilometrów zaobserwowano na rzece w poniedziałek około godziny 14.45 na Wiśle w okolicy Nieszawy. Natychmiast na miejscu zdarzenia pojawili się specjaliści z Wydziału Zarządzania Kryzysowego Wojewody Kujawsko-Pomorskiego oraz wojewoda Rafał Bruski. Ustalono, że przyczyną powstania wycieku, który nastąpił na wysokości zakładów azotowych we Włocławku (689 km rz. Wisły) było rozszczelnienie rurociągu Przedsiębiorstwa Eksploatacji Rurociągów Naftowych (PERN) łączącego Rafinerię Płocką z Bazą Paliwową w Nowej Wsi Wielkiej. Rurociąg został już zamknięty – wstrzymano pompowanie paliwa w instalacji. Na miejsce zdarzenia skierowano jednostki ratownictwa chemicznego z terenu pięciu województw i specjalistyczny sprzęt zapobiegający rozprzestrzenianiu się substancji ropopochodnej. Przeprowadzone przez pracowników Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska badania wykazały obecność oleju opałowego.
Podczas dzisiejszej konferencji prasowej wojewoda Rafał Bruski poinformował o przebiegu akcji. – Dwie zapory, które zgodnie z procedurami postępowania w trakcie tego typu sytuacji zostały postawione na Wiśle nie zdały egzaminu. Udało się oczyścić rzekę z około 15 procent substancji, która dostała się do wody z rurociągu. Pracę utrudnia niesprzyjająca aura, duży wiatr i szerokość rzeki, która na zanieczyszczonym odcinku ma około 600-700 metrów. Poza tym to pierwsza w kraju tego typu awaria, kiedy z rurociągu prowadzonego pod korytem rzeki dostaje się do wody olej opałowy.
- Zapory okazały się nie do końca skuteczne. Część substancji osiadła na brzegach, na roślinności. Nawet tam, gdzie korzystaliśmy ze wsparcia barek transportowych, natura okazała się silniejsza. Substancja przepływała poniżej zapór – tłumaczył Krzysztof Michałowski, zastępca komendanta wojewódzkiego Państwowej Straży Pożarnej.
- Skoro nie zadziałały rutynowe czynności, musimy sięgać po inne metody. Na powierzchnię rzeki, gdzie widoczna jest plama, zostanie wysypany specjalny granulat wiążący substancję ropopochodną. W akcji biorą udział jednostki z pięciu województw, poinformowaliśmy również o sytuacji województwo pomorskie, które przygotowuje się na ewentualne przejęcie działań na odcinku rzeki poza Kujawsko-Pomorskim – mówił Adam Fryckowski, dyrektor Wydziału Zarządzania Kryzysowego Wojewody Kujawsko-Pomorskiego.
- Cały czas monitorujemy jakość wody w Wiśle. Zanieczyszczenia są powierzchniowe, co oznacza, że nie ma niebezpieczeństwa śnięcia ryb. Nie otrzymaliśmy również żadnych zgłoszeń dotyczących ewentualnego zatrucia ptactwa. W badanych próbkach wody ujawniliśmy zanieczyszczenia od 1 do 400 miligramów na litr, w zależności od miejsca pobierania. To wskazuje, jak nierównomiernie rozkłada się płynąca z nurtem plama – poinformowała Elwira Jutrowska, Wojewódzki Inspektor Ochrony Środowiska.
Po zakończeniu zasadniczych czynności ratowniczych przez służby PSP bezpośrednio w korycie rzeki przewiduje się zwiększenie zrzutu wody przez stopień wodny we Włocławku celem „przepłukania” koryta rzeki. W tym czasie nadal będą kontynuowane działania ratownicze służb PSP. Według informacji otrzymanych z Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska nie ma zagrożenia dla ludzi. Żadne z miast nie korzysta z ujęć wody rzeki Wisły.