Choć sytuacja w Miejskich Zakładach Komunikacyjnych sp. z o.o. w Bydgoszczy nie grozi już paraliżem firmy (głodówka została przerwana, akcja strajkowa zakończona), prezydium Wojewódzkiej Komisji Dialogu Społecznego zajęło się kontekstem, metodami i efektami sporu części związków zawodowych z prezesem firmy.
Wczoraj, 22 stycznia, długoletni prezes MZK Witold Dębicki złożył rezygnację na ręce Rady Nadzorczej. Tego domagał się Andrzej Arndt, prezes Związku Zawodowego Pracowników Komunikacji Miejskiej. – Były dwa powody wstąpienia przez nas na drogę sporu zbiorowego: działanie prezesa na szkodę firmy poprzez wynajęcie autobusów konkurencyjnej firmie oraz odwołanie pana Dębickiego ze stanowiska. Po złożeniu przez niego dymisji, postanowiliśmy zakończyć akcję strajkową – mówił Andrzej Arndt. Żadna z obecnych na posiedzeniu stron prezydium Wojewódzkiej Komisji Dialogu Społecznego - oprócz Forum Związków Zawodowych, w skład którego wchodzi ZZPKM - nie znalazła zrozumienia dla przeprowadzonego w poniedziałek rano przez ZZPKM dwugodzinnego strajku ostrzegawczego. – Firma w której pan pracuje ma taką specyfikę, że nawet strajk ostrzegawczy, dwugodzinny, rodzi skutki społeczne: ileś osób nie dojechało na czas do pracy, firma poniosła straty. Dlaczego zdecydowaliście się na strajk, zamiast na rozmowę na forum Wojewódzkiej Komisji Dialogu Społecznego? – pytał wojewoda Rafał Bruski. - Ta bezsensowna akcja przyniesie straty dla spółki. Nie chodzi tylko o dochody z biletów, ale też roszczenia osób, które nie dojechały do pracy – mówił zastępca prezydenta Bydgoszczy Maciej Grześkowiak. Krytycznie o strajku wypowiadali się również przedstawiciele NSZZ „Solidarność”. Do zarzutów o działanie na szkodę firmy przez prezesa Witolda Dębickiego, który wynajął i sprzedał po przegranym na obsługę linii 69 przetargu zwycięskiej firmie autobusy, odniósł się Zdzisław Kostkowski, przewodniczący Rady Nadzorczej MZK. – Rada Nadzorcza spotyka się częściej niż raz w miesiącu, do czego obliguje nas prawo. Uważnie przyglądaliśmy się umowie, o której mowa. Uznaliśmy, że był to dobry ruch pod względem ekonomicznym. Powiem wprost: dobrze, że część złomu została sprzedana. To były nawet 14-letnie pojazdy w fatalnym stanie technicznym – mówił Z. Kostkowski. Wojewoda Rafał Bruski zaproponował, by wszystkie strony Komisji Dialogu Społecznego zobowiązały się do unikania najostrzejszej formy protestu, strajku, przed wyczerpaniem nie tylko ustawowych form negocjacji między pracodawcą a pracownikami, ale również postawieniem sprawy przed Komisją. – Chcę zaapelować, by przed akcją strajkową mogącą mieć duże skutki społeczne, wszystkie strony przynajmniej spróbowały spotkać się w gronie członków Komisji Dialogu Społecznego. Nie wiem, dlaczego Związek Zawodowy Pracowników Komunikacji Miejskiej nie skorzystał z tej możliwości, mimo że jego władze nie jeden raz brały udział w posiedzeniach WKDS – mówił wojewoda Bruski. Tekst apelu na ten temat zostanie przygotowany do czasu kolejnego posiedzenia Komisji.